Ciało

Przekonaj się do szczotkowania na sucho!

Pierwszy raz o szczotkowaniu na sucho usłyszałam stosunkowo dawno temu – mignął mi gdzieś artykuł w gazecie albo może jakaś koleżanka o tym wspominała. Już nie pamiętam dokładnie, bo nie byłam wtedy zainteresowana tematem. Nie wierzyłam, że takie szczotkowanie może cokolwiek zdziałać. Stwierdziłam że to nie jest coś dla mnie i już więcej o tym nie myślałam. 

Tak był do czasu, aż moja siostra zaczęła „zabawę” w szczotkowanie i zobaczyłam jakie efekty dzięki temu uzyskuje.

Czym w ogóle jest szczotkowanie na sucho?

Najprościej pisząc szczotkowanie na sucho polega na wykonywaniu masażu ciała przy użyciu odpowiedniej szczotki. Nie jestem do tego kompetentna, więc nie będę w szczegółach opisywać jak dokładnie „zabieg” taki powinien wyglądać ani jakie ruchy szczotką wykonywać. W tym poście chciałabym podzielić się jednak własnymi doświadczeniami. 

Sama szczotkowałam jedynie łydki i uda, ale ogólnie szczotkować można całe ciało. Nie byłabym do końca szczera, gdybym napisała, że od początku systematycznie, dzień po dniu, wykonywałam taki masaż, bo niestety tak nie było – zdarzały mi się wielokrotnie dni przerwy, w których po prostu nie miałam czasu lub ochoty na szczotkowanie. Zwłaszcza że pierwsze próby wcale nie sprawiały mi przyjemności – nie wiedziałam z jaką siłą dociskać szczotkę do skóry ani nawet w jaki sposób chwycić ją w dłoń, aby było mi jak najwygodniej, a masaż nie był masażem lecz drapaniem skóry bądź łaskotkami. Na szczęście po kilku razach wypracowałam odpowiedni dla mnie sposób szczotkowania, a sam proces zamienił się w przyjemną rutyną. Obecnie szczotkowanie w połączeniu z jakimś serialem lub muzyką jest dla mnie codzienną, kilkuminutową dawką relaksu.

Ale co z efektami?

Na pierwsze efekty przyszło mi chwilę poczekać, zwłaszcza że, jak już wyżej wspominałam, nie od początku byłam systematyczna. Jednak zmiana podejścia na bardziej sumienne pozytywnie zaowocowała. Pierwsze co zauważyłam, to jak gładka stała się moja skóra! Różnica była dosłownie namacalna 😉 Kolejnym co spostrzegłam było lekkie ujędrnienie – tu efekt nie był już tak spektakularny, jednak nadal widoczny i bardziej niż zadowalający. Cellulit również stał się odrobinę mniej widoczny. Moje nogi wyglądają teraz po prostu lepiej i wierzę, że nie uzyskałam jeszcze maksimum efektów. 

Na koniec, podsumowując cały ten wpis, bardzo polecam metodę szczotkowania na sucho – jest tania (jedna szczotka wystarcza na baaardzo długo) i zapewnia lepsze rezultaty niż jakikolwiek znany mi kosmetyk. A do tego, jak dla mnie, sprawia bardzo dużo przyjemności i pomaga się zrelaksować. Stanowi idealne zwieńczenie ciężkiego dnia. Także szczotki w dłoń i miłego dnia!

I jeszcze podrzucam link do szczotki dostępnej w sklepie: